Rozdział 1
Nelly i Alex są w szkole. Jest nudno, jak zawsze.
Siedzą w jednej ławce i obgadują pana Biggliesta - to ich nauczyciel
od chemii. Dziewczyny cieszą się, że jeszcze półtora miesiąca i wakacje. Ooo! Właśnie Nelly przypomniała sobie, że w maju jest... dyskoteka! Postanawia
powiedzieć o tym Alex.
- psst, Alex -
wyszeptała do ucha kumpeli - pamiętasz o dyskotece?
- tak, nie mogę się doczekać... - odpowiedziała Alex - o o... idzie Biggliest !
- Nelly, Alexandro! - powiedział Biggliest - Chcecie się z nami czymś podzielić?
- eee...
przepraszamy - odpowiedziały jednocześnie.
- My właśnie omawiałyśmy ... tę no... miksturę - powiedziała Nel próbując się usprawiedliwić.
- A którą? - Biggliest był strasznie wredny i dociekliwy. - A
tak w ogóle co teraz mówiłem? Dziewczyny, pokażcie, jak robicie miksturę połączeniową, tę którą przed chwilą cała klasa robiła.
Dziewczyny
okropnie się zmartwiły i przeraziły, kiedy mikstura którą zrobiły, nie dość , że nie była tą co przerabiali, to na dodatek wybuchła , i trzeba było się ewakuować ze szkoły, bo gaz był niebezpieczny, i możnaby było się udusić. Dyrektor kazał wszystkim iść do domów. Następnego dnia był piątek. Alex i Nelly w drodze do szkoły myślały tylko, co się stanie. Czy pójdą do dyrektora, czy dostaną uwagi... Ich głowa była pełna strasznych pomysłów, co mogłoby się stać. Zapomniały, że za tydzień dyskoteka. No, i że dyskoteka jest w... urodziny True!
-Ej, Alex ! Za
tydzień urodziny True! Będzie 12 maj!
-No tak! -
odpowiedziała Alex. - Znów robi taką balangę jak w zeszłym roku?
- O ile mama jej
pozwoli. Pamiętasz co narobił ten rudy, z jej klasy?!
- No! Wypił trzy szklanki ponczu, a potem wbiegł na schody i wszystko wyleciało mu przez nos!
- Tak! Musiałyśmy 2 godziny to czyścić, a jednak rodzice to zauważyli.
- Jeju! Ale poza
tym, to balanga była jak nie wiem.
Dziewczyny doszły do szkoły. Na szczęście lekcje zaczęły się normalnie. Bały się tylko, co powie Biggliest na
chemii... Na szczęście nic strasznego się nie stało...
- Alex, Nelly.
Rozumiem, że ten wybuch to był przypadek, ale za nieuwagę na lekcji, dam wam uwagę , lub ujemne punkty... Co wolicie? -
Dziś
Biggliest był dziwnie łagodny...
- A ile ujemnych?
- zapytała Nel z nadzieją, że mało
- Jakieś sześć.. - Ni zapytał, ni oznajmił Biggliest.
- Niech będzie. I obiecujemy, że to się nie powtórzy - powiedziała Nelly patrząc to na Alex, to na Biggliesta.
- No ja myślę - powiedział.
Cała lekcja aż do końca była normalna. Dziewczyny wracały do domu z True gawędząc sobie.
- Ej Nelly, co się stało wczoraj, że-dzięki Bogu-musieliśmy uciekać ze szkoły na anatomii? - powiedziała True.
- Ehh... wybuchło... - Nelly spojrzała porozumiewawczo na True, która wszystko zrozumiała.
- Dzięki dziewczyny.
- Nie ma za co. A co ci nie pasi w anatomii? - Zapytała Alex
- Sirokos był bliski zrobieniu sprawdzianu, a ja
nic nie kapowałam!
- Aaa! Kapuję. - powiedziała Alex
- Ej, idziemy na
zakupy? - Zapytała True
- Spoko!
Zadzwonimy do Ciebie Alex. Może wyhaczymy coś na dyskę? Albo prezent dla Ciebie, True - wtrąciła
Nel
- Okej. Będę czekała.- odpowiedziała Alex.
___
Zapraszam :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz